Dość długo nie byliśmy zdecydowani na miejsce dorocznego, letniego wypoczynku. M.in. dlatego, że sporo działo się w naszym życiu w wakacyjne tygodnie 2026. Nie mogę nie wspomnieć wspaniałego pod każdym względem, rodzinnego rejsu jachtem po unikatowych mazurskich jeziorach. Był to wzruszający bo z serca płynący pomysł naszych dzieci.
Po spektakularnej dozie wrażeń nie czuliśmy ponaglającej potrzeby szukania nowego miejsca relaksu. Wystarczyło jednak jedno spotkanie z naszą doroczną doradczynią najpiękniejszych miejsc na mapie Europy, Jej stwierdzenie może drogo ale zasłużyliście sobie na luksusy, bogactwo doznań tak dla ducha jak i ciała, by bez wahania wybrać turecką Riwierę z hotelem Tourquois .
Turquoise znajduje się opodal popularnej miejscowości Side z lokalizacją tuż przy rozległej plaży Sorgun. Co niezwykle istotne jest dosłownie wtopiony w „dżunglę” piniowo- palmową. Zapewnia to niezapomniane doznania estetyczne. A do tego dochodzą grające cykady, aromaty pinii, plus otoczenie nie mające sobie równego.
Panowie z recepcji łącznie z panią Konsjerż witającą nas po przyjeździe szampanem, od zaraz zadbali o nasze pozytywne wrażenia z pobytu w hotelu, dając nam piękny pokój na oczekiwanym trzecim piętrze. Najwyższym w hotelowym budynku. Z balkonu, przez jakby specjalnie dla nas wycięty tunel w bujnej zieleni mogliśmy podziwiać od zaraz piękny zachód nadmorskiego słońca. Ja w tym naturalnym oknie doszukałam się kształtu Polski. Na dowód zdjęcie…
Miasto Side oddalone jest o ok. 3,5 km od hotelu. Transfer z lotniska w Antalyi zajmuje ponad godzinę. Wszystko zależy jednak od ilości turystów zakwaterowanych w hotelach po drodze. Daje to okazję do naocznej oceny mijanych hoteli. Przede wszystkim ich usytuowania. Ograniczę się do stwierdzenia – nie raz, nie dwa oglądaliśmy nadmiernie strojne w orientalne detale architektoniczne pałace posadowione dosłownie na śmietniskach. Bywało z daleka od plaży.
Na widok naszego Tourqoise przyszło nam czekać najdłużej. Najpierw wjechaliśmy w zielony busz ozdobiony różnokolorowymi kwiatami. Sam budynek z zewnątrz nie powala. Jak na gwarantowane nam wcześniej luksusy wydał nam się najpierw skromny. Jego urok, elegancję mieliśmy jednak docenić tuż po przekroczeniu progów wejściowych. Doceniać w miarę poznawania kolejnych zakątków.
Wybraliśmy wariant pobytu 11-dniowy. Już wcześniej przez nas sprawdzany. A i tak nie chciało się wyjeżdżać. Zrodził się plan powrotu za rok.
Na początek zwiedziliśmy najbliższe otoczenie. Pozwoliło nam to, już bez asysty konsjerża znaleźć restauracje, amfiteatry, sklep z pamiątkami, minimarket, butik, jubilera, fryzjera, lekarza.
Po kilku dniach odkryliśmy zaplecze biznesowe z salą konferencyjną. Drugi amfiteatr.
Plażowanie zaczęliśmy od nadmorskiej plaży Sorgun. Zaraz potem zmieniliśmy na pobliski, zielony dziedziniec z gigantycznymi niekiedy palmami, nie mówiąc o różnobarwnych hibiskusach i unikatowej urodzie kwiatowych żywopłotach.
Za najlepszy pomysł uznaliśmy jednak odkrycie wysuniętego ponad 100 metrów w morze mola z leżakami. Odtąd to na nim spędzaliśmy całe dnie, opalając się i pływając z rybami. Goście hotelowi okupowali raczej leżaki plażowe oraz nad basenowe rozległe skwery z miejscami gastronomicznymi.
Naliczyliśmy 6 basenów hotelowych. Odkryliśmy raj dla młodszych, Aquapark.
Po niezapomnianych kąpielach na pełnym morzu, bywało z rybami, pod koniec każdego dnia, przemierzaliśmy jeszcze i po 10 razy największy gabarytowo basen, dając wycisk przejedzonemu smakołykami turkusowej kuchni ciału. Wszystko w obawie przed dodatkowymi kilogramami po wyśmienitych daniach hotelowej kuchni.
O jedzeniu nie piszę, bo na samą myśl o tej orgii wyśmienitego, różnorodnego jedzenia waga rośnie! Wspomnę natomiast o drinkach. Tutaj sporządzane je z trunków najwyższej jakości. Mini bar w pokoju był bezpłatny.
Co istotne, przy akwenach są dostępne leżaki, parasole i ręczniki nieodpłatnie. Budynek hotelowy i basen główny jest przystosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością fizyczną. Wi-Fi znajduje się w całym hotelu i też jest bezpłatne.
Na koniec trochę informacji ogólnych. Pięciogwiazdkowy hotel Turquoise oferuje swoim gościom 486 pokoi o różnym standardzie. Osoby przebywające w hotelu mają zapewnione wyżywienie w formule all inclusive. Śniadanie, późne śniadanie, obiad i kolacja serwowane w formie bufetu w restauracji głównej Kervansaray Restaurant. Dodatkowo zapewnione są przekąski, przekąski o północy, ciasto, lody, wybrane napoje bezalkoholowe, wybrane lokalne napoje alkoholowe oraz kawa/herbata po południu.
Oprócz tego działają trzy restauracje à la carte serwujące dania kuchni tureckiej, azjatyckiej, chińskiej, a także owoce morza. Wymagana wcześniejsza rezerwacja. Można także korzystać z usług 8 barów.
W ramach pobytu bezpłatnie można korzystać z łaźni parowej, siłowni, aerobiku, aqua aerobiku, step aerobiku, łucznictwa, minipiłki nożnej, siatkówki plażowej, badmintona, tenisa stołowego, 2 kortów tenisowych, rzutek, bocci, a także brać udział w rytuale hammam. Dla najmłodszych przygotowano basen, miniklub, pokój gier i zabaw, plac zabaw, minidyskotekę. Rozrywki osobom dorosłym dostarczają m.in. zajęcia sportowe, animacje, przedstawienia, wieczory taneczne, muzyka na żywo, karaoke i dyskoteka.
W naszym, tak – w naszym już teraz turkusowym hotelu, dosłownie każdego dnia, form gwarantowanego relaksu i to najwyższej klasy było tyle, że 11-dniowy wydał się za krótki. Nie chciało się wyjeżdżać. Chce się natomiast wrócić, wzorem innych którzy to odkrycie mają już za sobą.